„Bildung – wychowaniem do autentyczności?” Neohumanistyczne vs. romantyczne rozumienie koncepcji samokształcenia

„Bildung – wychowaniem do autentyczności?”
Neohumanistyczne vs. romantyczne rozumienie koncepcji samokształcenia

Artykuł powstał w ramach grantu naukowego „Józef Tischner – polska filozofia wolności a myśl europejska” finansowanego przez Narodowy Program Rozwoju Humanistyki.

W drugiej połowie XX wieku podjęto próby restytuowania pojęcia charakteru. Jeszcze do niedawna uznanego za anachroniczne lub – co więcej – utopijne, gdyż treścią swoją próbujące oddać coś, co nie istnieje. Mistrzowie hermeneutyki podejrzeń oraz kontynuatorzy ich myśli uznali takie pojęcia jak „osobowość” czy „tożsamość” za niepotrzebne, służące tworzeniu iluzji. Podobne stanowisko zajmują tzw. sytuacjoniści. Jednak współcześnie, równolegle do koncepcji sytuacjonistycznych, pojawiło się kilka projektów eksponujących rolę tożsamości, proklamujących przywrócenie wagi pojęciu charakteru oraz konieczność jego moralnej oceny, a ponadto wysuwających jako ideał autentyczność. Po artykule G.E.M. Anscombe, Modern Moral Philosophy, przede wszystkim na gruncie tzw. etyki cnót, zaczęto akcentować podmiotowy charakter etyki. Wedle etyków cnót czyny już nie podlegają ocenie w separacji, świadczą o autorze i można je jemu przypisać. Zadaniem jednostki jest nabycie pewnych stałych dyspozycji. Projekt oceny moralnej charakteru (w gruncie rzeczy nienowy, gdyż sięgający co najmniej Arystotelesa) pociąga za sobą z konieczności tezę o odpowiedzialności człowieka za jego kształt. Takie ujęcie przynosi de facto gotową definicję autentyczności. Autentyczność
można przypisać charakterowi samodzielnie ukształtowanemu. Stwierdzenie to jednak może brzmieć utopijnie. Na czym owo samodzielne kształtowanie ma polegać? Gdzie szukać dla niego treści, tzn. czy owa samodzielność dotyczy zarówno formy, jak i treści, a więc równoznaczna jest samostanowieniu?

Problem indywidualności ukształtowanej na skutek autokreacji najgłośniej doszedł do głosu w romantyzmie. Wówczas wykreowanie własnej egzystencji na wzór dzieła sztuki świadczyło o przeżytym życiu, a celem jednostki było uformowanie się (um sich zu bilden). Dlatego też Charles Taylor w Etyce autentyczności autentyczność określa mianem „dziecka romantyzmu”. Jednak to właśnie wtedy, na przełomie XVIII i XIX wieku doszło także do błędnego utożsamienia pojęcia autentyczności z samostanowieniem.

PDF do pobrania: Anna Kopeć

 

 

 

 

 

 

 

Leave a Reply